Pocztowka z wakacji, czyli urlop malkontenta

 

W tym roku dałem się namówić na urlop nad morzem !



Co w tym nadzwyczajnego ? pierwszy raz od 28 lat !

Góry i moje ukochane Tatry... to były moje wakacje przez ostatnie kilkanaście lat. Nie cierpię wody ( tej w dużych zbiornikach ), a ta 28 letnia przerwa ... to przez traumę z tamtych lat ! Nie, nie topiłem się w Bałtyku ! Ale wyobraźcie sobie : zakładowe wczasy w Mielnie, młode małżeństwo z dwuletnim dzieckiem i... TEŚCIOWA !

Tym razem bez teściowej. Uległem, bo to Trójmiasto, a tam jeszcze nie byłem...

Zakwaterowanie w Sopocie, prywatna kwatera dwie i pół stówki za dobę od czterech osób... bilety na molo też zdrożały, o rejsach nie wspomnę.. Czuje się jak ubogi krewny. Nie stać mnie na obiad w knajpie, browar 9 zeta... pozostaje Tyskie z Biedronki. Jak ja tu wytrzymam 10 dni ?

Po dwóch dniach ruszamy na objazd... taki żelazny repertuar : Gdynia, Malbork... ładnie, fajnie , ciekawie..

Gdańsk - starówka powala ! Jarmark Dominikański ! Chyba tylko nazwa z niego została... paciorki, koraliki i... żarcie ! To co najbardziej charakterystyczne poutykane w bocznych uliczkach... stoiska ze starociami dopiero za drugą wycieczką znaleźliśmy.

Kolejna wycieczka do Gdańska - tym razem na moje życzenie... Przystanek Stocznia. Wysiadłem z wagonu SKM, wiadukt... i stanąłem naprzeciw portowych żurawi. Stoją majestatycznie jak ptaki od których przyjęły nazwę... tak, są piękne ale....martwe ! Zastygłe w bezruchu nad fragmentem kadłuba statku... nie wiem, czy to świadoma inscenizacja czy chichot losu ? Łza się w oku zakręciła... widok ponury i przerażający jak instalacje Hasiora....

Widzieliście kiedyś uschłe drzewo ? Ale takie co umierało stojąc... Już nie ma siły by żyć i się zazielenić, ale jest jeszcze na tyle mocne by się nie przewrócić. Tak właśnie wyglądają Gdańskie portowe żurawie...

W zamyśleniu mijam kolejne kamienice przypominające śląskie familoki... pewnie to przystoczniowe osiedle. Dużo okien świeci już pustką...

Mijając po drodze pomnik ks. prałata Jankowskiego dochodzę do bazyliki św. Brygidy.

Prałat Jankowski ... Książe kościoła czy bohater i święty? Ile złych słów i oskarżeń padło pod jego adresem już w wolnej Polsce... W ojczyźnie dla wolności której tyle zrobił. Czy słusznie ? Nie wiem ! nie mam odwagi sądzić, mimo że nie zawsze się z poglądami i postępowaniem ks. prałata zgadzałem. Zawsze w takich chwilach przywołuje w pamięci ludzi którym niejednokrotnie życie i zdrowie ratował z narażeniem swojego. Wszystko to co pod jego patronatem działo się w parafii św Brygidy gdy rodziła się solidarność, wolność... i gdy tak naglę chcieli nam ją zabrać w grudniu 81 roku. Wiem, powiecie " ale później '... Nie ma ale ! Przecież On już stanął przed obliczem Stwórcy i zdał relacje.... Niech spoczywa w pokoju ! Macie jeszcze odwagę sądzić ?

Przekraczam z biciem serca próg kościoła.... przy wejściu za jarmarcznym stolikiem jakaś pani sprzedaje pamiątki... i bilety wstępu ! Aż korci by za próg wyrzucić jej ten stragan ! Wszystko na sprzedaż ?

Cisza i półmrok ... poza nami nie ma nikogo. Dobry klimat na zadumę, zamyślenie... Pamiątkowe tablice przypominają o tamtych czasach, tamtych ludziach... W krótkiej modlitwie pochylam się nad sarkofagiem prałata Jankowskiego ... oddaję hołd legendzie tamtych dni i wszystkim tym bezimiennym bohaterom...

W milczeniu dochodzimy do pomnika stoczniowców... Każdy chyba widział ten monument, choćby w telewizji. Dziś nie ma żadnego święta, żadnej rocznicy... nie ma żadnego polityka, delegacji , nikt nie składa kwiatów....w ogóle nikogo nie ma ! Podjechał meleks z turystami... wysiadają , robią zdjęcia...i odjeżdżają dalej ... Zagraniczni turyści.

Brama stoczni. Taka sama jak w osiemdziesiątym roku...  i portiernia jakby zatrzymana w czasie..

Tylko dlaczego nikt nie usunął zwiędłych kwiatów? Chciałem dotknąć historii... mocno oburącz złapałem za pręty kraty .. i po drugiej stronie zobaczyłem zmęczone, osmolone lecz nieustępliwe twarze stoczniowców... Tłum zbuntowanych, gniewnych ludzi... I Wałęsę przemawiającego nad głowami .. Przechodzę  przez furtkę pełen radości, czuję wolność ! .. cisza, pustka, nikogo nie ma... 

Żwirową alejką idę do sali bhp... to tu STAŁA SIĘ WOLNOŚĆ ! Nie mam odwagi stanąć za prezydialnym stołem... Serce mało nie wyskoczy gdy czytam słynne postulaty porozumień sierpniowych w ...originale. Nie wstydzę się łez...wzruszenie ? Za brama jeszcze jedno spojrzenie na bramę, pomnik, stocznię.... To nie było wzruszenie, to żal, smutek i refleksja... Co nam zostało z tych lat ? Co zrobiliśmy z tą wolnością ?

Chcę wołać za księdzem Jankowskim :

NARODZIE OBUDŹ SIĘ DOKĄD ZMIERZASZ ?

Pusty plac, nikt nie usłyszy wołania... może ty słuchaczu usłyszysz mnie dzisiaj ?

a później to już było normalnie... słonce, plaża morze...

Z radiowym pozdrowieniem:
                                                                                 Wasz RRR -  Korespondent z terenu
                                                                                                       Reporter Radia Raban